Wstęp - czyli co i jak się stało?
Zaczęło się od wycieczki w słowackie góry. Postanowiłam spróbować swoich sił na nartach. Niestety, nie byłam odpowiednio przygotowana. Zawsze o tym pamiętajcie, ale skoro jesteście na moim blogu podejrzewam, że na takie rady już za późno lub wcale ich nie potrzebowaliście. Do rzeczy, nie jestem typem osoby wysportowanej i szczerze: nie zdążyłam się najeździć. Jechałam z małą prędkością, straciłam panowanie nad tym co robię i przewróciłam się. Niestety, jedna narta się nie wypięła. Wygięła się za to moja noga, do wewnątrz – tu nastąpił uraz. Nie wiem dokładnie jak. Wiem, że trwało to kilka sekund. Przekoziołkowałam i już. Wcześniej byłam mocno zestresowana i może właśnie dlatego nie poczułam nic. Nie bolało. Po prostu się stało i wiedziałam, że coś jest nie tak. Dziwi mnie to, ponieważ z historii osób, które zerwały lub naderwały więzadła słyszałam, że ból był okropny, nawet zmuszający do płaczu. Jednak nie w moim przypadku, a jestem osobą wrażliwą na ból. Dodam, że od momen...